No tak. Jesli chodzi o Egipt to nie udalo sie:
1. Wizyta w Assuanie
2. Swiatynia w .... gorze Nilu (zapomnialem nazwy ;-)
3.
miasto bisko zachodniej granicy (z Libia). Na pustyni.
Moze nastepnym razem.
W tym roku jak dobrze pojdzie to ponownie Grecja (tym razem kontynetalna).
Konkretnie Peloponez. Czy ktos tam byl? Prosze o wszelkie szczegoly -
hotele, obsluga, koszty wynajmu aut/skuterow, wycieczek fakultatywnych,
odleglosci od Myken, Sparty i Aten, srednie koszty potraw (np. "pita
gyrosa") w tawernach, z jakim biurem wyjazd, czy prawda sa informacje o
kiepskiej bazie hotelowej, czy to prawda, ze to "zadupie" Grecji..
Dlaczego?
Bo jest cieplo i slonce wrzesniowe wpisane do biletu.
Bo wzglednie bezpiecznie mozna wynajac pojazd i jexdzic samemu bez
upierdliwego glosu przewodnika: "Na prawo Olimp, na lewo Zeus! Idziemy
dalej!"
Bo maja niezle wino.
Bo fajnie bylo na Krecie choc bez najmniejszej zaslugi Neckermanna.
Bo czworo poznanych Kretenczykow okazalo sie byc bardzo pomocnymi przy
samodzielnej organizacji wycieczek. Moze to na innych Grekow tez "przelazi"
;-).
Gdzie w "marzeniach podrozniczo - portfelowych"?
Do Meksyku, Peru, Chile zobaczyc tamtejsze pozostalosci upadlych
cywilizacji.
Do Australii do.....Srodka Niczego ;-).
Pozdrawiam, Grzesiek.